wtorek, 27 listopada 2018

Matematyczna zabawa w zasięgu dłoni – Kieszonkowce matematyczne




Moje życie to ostatnio wyścig z czasem. Jednocześnie jestem jednak szczęśliwa, gdyż większość tego czasu jest dobrze spożytkowana, a nie zmarnowana. Sporo też w moim życiu matematyki. Powiem więcej – mam wrażenie, że nie znam dnia ani godziny kiedy matematyka mnie zaskoczy – dosłownie czeka za rogiem, z nowymi wyzwaniami dla mnie. Na takie wyzwania przydaje się odpowiedni ekwipunek. W tym wypadku warto wspomnieć o Kieszonkowcach matematycznych.

Kieszonkowce matematyczne otrzymałam od Wydawnictwa Edgard. Początkowo podeszłam do nich dość sceptycznie – pstrokate, trudno było mi odnaleźć na opakowaniu nazwę, nie pierwsze karty jakie w swoim życiu widziałam. Były jednak dość niewielkie, więc wrzuciłam je do torebki „na wszelki wypadek”.
Pewnego dnia podczas korepetycji przypomniałam sobie o nich. Szybki rzut oka na zestaw „Trzy po trzy” i zdecydowałam się spróbować.  I  w sumie nie żałuję.

Posiadam w zasadzie trzy zestawy kieszonkowców, ale jest ich wiele więcej. Głównie dominuje tutaj tematyka j. angielskiego, ale są również geograficzne, z wiedzy ogólnej czy logiczne. Te ostatnie bardzo mnie kuszą :) Ja posiadam:


Trzy po trzyzestaw kart do doskonalenia „tabliczki mnożenia”. Ja jednak – jako przeciwniczka „uczenia tabliczki mnożenia na pamięć” powiedziałabym, że to karty do doskonalenia umiejętności mnożenia. Karty posiadają działanie matematyczne lub jego wynik. Różne na awersie i rewersie, co jest świetnym rozwiązaniem, gdyż dzieci tak szybko się nie „opatrzą” z kartami.  Piękne, kolorowe, nieco zabawne ilustracje wzbudzają zainteresowanie dzieci. Jedyna rzecz, która mnie zmartwiła to zapis działań w formie 4 x 5 zamiast 4 * 5.  To częsta pomyłka autorów gier.


Trzecia połowa – zestaw kart do doskonalenia umiejętności związanych z ułamkami. Jak dotąd najmniej przeze mnie stosowany zestaw. Podobnie jednak ja poprzedni posiada atrakcyjne, ciekawe ilustracje. Będę go dokładniej testować.
Źródło: jezykiobce.pl



Na 200% - zestaw kart do doskonalenia umiejętności związanych z procentami. Aktualnie mój ulubiony zestaw. Zawiera karty przedstawiający tę samą część całości na 4 różne sposoby. Mamy zatem kartę z zapisem procentowym, ułamka dziesiętnego, ułamka zwykłego oraz czwartej – różnej np. pojemności, rozszerzonego ułamka zwykłego, słowa. Najbardziej urzekła mnie karta „Bakłażanozebrzec” :)
Do każdego zestawu dołączone są propozycje gier. Moim faworytem jest chyba „Klapek”, ale pozostałe również są ciekawe. Często sięgam również po klasyczne memory.
Karty sprawdzają się bardzo dobrze na zajęciach indywidualnych, ale myślę, że również podczas klasycznych lekcji byłyby ciekawą atrakcją.

Zalety:
- atrakcyjna grafika (która w niektórych przypadkach może być wadą)
- ciekawe warianty gier
- poręczne, małe i lekkie
- tanie – zaledwie kilkanaście złotych za zestaw!

Do przemyślenia:
- opakowanie – jest niezbyt trwałe, po kilku użyciach zaczęło mi się samo otwierać w torebce,
- kwestia "krzyżyków",
- uproszczenie "pięknych" ilustracji.


EDIT!: Po przeczytaniu recenzji Buba Bajdocja przyjrzałam się kartom jeszcze raz, jak to z tymi "nierównymi częściami" jest. I faktycznie - część ilustracji jest nieprecyzyjna. Nie zwróciłam na to uwagi podczas gier i zabaw, bo koncentrowałam się z moimi podopiecznymi na tym, co jest napisane - rysunek traktowałam nawet nie pomocniczo, a "dekoracyjnie". 

Moja opinia? Idea dobra, wykonanie do poprawki. Doświadczenie uczy nas chyba jednak, że mniej często znaczy lepiej - może te pstrokate ilustracje to nietrafiony pomysł? :)

Cóż - produkt broni się ceną i poręcznością. Ale faktycznie - gdyby używać go jako pomocy dydaktycznej, mogłyby wybuchnąć kontrowersje, bo jest nieco rzeczy do poprawy. 


Znacie te karty? Stosujecie? Co o nich sądzicie?



4 komentarze:

  1. Moja opinia: https://bajdocja.blogspot.com/2016/12/nierowne-poowy.html?q=kieszonkowiec

    OdpowiedzUsuń
  2. ooo! Nie zwróciłam uwagi na ilustracje w trzeciej połowie, bo najzwyczajniej w świecie - jak wspomniałam - niemal jej nie używałam. W ogóle uznałam ilustracje za ozdobę a nie pomoc - nie wiem czemu tak. Uwaga z kolorami słuszna - myślę,że zamiarem autorów było ułatwienie "kontroli błędu" :) Jak widać ja "po mojemu" najbardziej się krzyżyka przyczepiłam. Ale obie chyba się zgadzamy, że zamysł dobry, wykonanie do poprawki :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Przy okazji zapraszam do projektu międzyblogowego "Matematyka święta":
    https://bajdocja.blogspot.com/2018/11/matematyka-na-swieta-trzecia-edycja.html
    :-)

    OdpowiedzUsuń