sobota, 22 kwietnia 2017

Dobble w 5 minut - DIY

Jestem miłośniczką gry nazywanej "Dobble" lub w wersji anglojęzycznej "Spot it!". Jak niektórzy być może pamiętają - kiedyś w ramach pracy zaliczeniowej przygotowywałam własne karty do tej gry o tematyce szpitalno-komiksowej. Miały one bowiem za zadanie rozweselać dzieciaki przebywające w szpitalu. Więcej na ten temat można przeczytać w tym poście.

Od tego posta minęło sporo czasu. Kilka miesięcy temu, spiesząc z pomocą jednej z koleżanek odkryłam stronę www.dobble.gorfo.com . Strona ta jest formą internetowej aplikacji, która świetnie sobie radzi z algorytmem, który odpowiada za grę w dobble. Dzięki tej aplikacji można stworzyć dowolne dobble w ciągu kilku chwil. Jak to zrobić?

1. Wchodzimy na stronę www.dobble.gorfo.com. Strona jest tłumaczona na język polski, ale tłumaczenie to momentami przypomina to rodem z alliexpress :) Klikamy "Generator".

2. W pierwszym rozwijanym menu wybieramy ilość kart/symboli. Pojawia nam się następujący widok:




3. W tych rubrykach wpisujemy słowa i wybieramy rodzaj oraz kolor czcionki naszych "symboli" lub wgrywamy obrazki z sieci. Jeśli chcemy wstawić własne zdjęcia to musimy je gdzieś "zahostować", czyli wgrać do sieci - są ku temu różne serwisy.

4. Generator automatycznie rozmieszcza symbole na kartach zgodnie z algorytmem. Nie wygląda to jednak zbyt dobrze - niektóre są zbyt małe, inne zbyt duże. Wystarczy wybrany symbol kliknąć i na dole pojawiają się opcje edycji - kolor, czcionka, wielkość czy obrót.


5. Gdy zakończymy edycję naszych Dobble pozostaje je pobrać. Jak to zrobić? Tutaj pojawiają się drobne problemy. Symbol pobierania, który został przetłumaczony jako "oszczędzanie" pobiera nam plik w formacie, w którym możemy go wgrać ponownie do aplikacji i edytować. By jednak pobrać wersję do wydruku klikamy "drukuj" i wybieramy z menu "Zapisz jako pdf" lub od razu drukujemy. Gotowe! Wystarczy wyciąć i ewentualnie zalaminować.


Ta aplikacja pozwala stworzyć dobble w dosłownie kilka minut. Teraz jeszcze chętniej będę tworzyła własne warianty tej gry.
Kto jeszcze lubi dobble? Kto spróbuje? Piszcie!

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Nic Ci się nie udaje! - o sukcesach w matematyce

Jak w tytule  - dzisiaj o sukcesach w uczeniu się matematyki. A słowem - kluczem tych rozważań niech będzie klasyczne sformułowanie "Udało się!". 

Dużo uwagi poświęca się trudnościom w uczeniu matematyki. Ma to różne przyczyny i niewątpliwie jest ważne. Dlaczego jednak zapominamy o sukcesach? One również są swego rodzaju "ciężarem", który dziecko musi przyjąć w odpowiedni sposób. 

Prof. Edyta Gruszczyk - Kolczyńska w jednej ze swoich publikacji zwraca uwagę, że trudności są czymś najnormalniejszym w świecie, czego w matematyce doświadcza każdy, bo każde zadanie niesie w sobie taką "zwyczajną" trudność. Ja dodałabym do tego jeszcze to, że również sukcesy w matematyce są udziałem każdego dziecka. Każdego. Nie ma takiego dziecka, które nigdy nie zrobiłoby chociaż jednej czynności w zadaniu prawidłowo. Okazuje się jednak, że ten sukces czasem trudniej jest znieść niż porażkę. Na dodatek często oszukujemy siebie i otoczenie pozornie radosnym "Udało się!". Wydaje się, że to takie radosne, pozytywne... Ale co tak naprawdę robimy? Zrzucamy z siebie ten ciężar sukcesu na "coś" - los, świat, okoliczności? Nie tędy droga. Dla mnie radzenie z sobie z sukcesem jest chyba jeszcze trudniejsze niż uporanie się z porażką. I często łapię się, że myślę i mówię o sobie, że coś mi się udało, a zazwyczaj jest to efekt mojej ciężkiej pracy. Nauczyłam się jednak nie mówić tak do osób, które uczę - szczególnie na korepetycjach! Bo czyż nie jest to błędnym kołem? Ktoś doświadcza porażek, stopniowo osiąga sukcesy, ale zamiast uczyć się z nich cieszyć - porzuca je i dalej tkwi w uczuciu porażki... 

Źródło: http://images.huffingtonpost.com/2016-01-03-1451856686-656245-Success.jpg

Matematyka nie jest łatwa. Nie jest też baaardzo trudna, po prostu ma specyficzny układ treści - nie można się jej uczyć w oderwaniu od tego co już wcześniej zostało przyswojone. Ale tym bardziej! Zachęcam wszystkich! Do wyrzucenia - przynajmniej na czas lekcji matematyki - sformułowania "Udało się!", bo każdy mały sukces, to wielka radość, na którą uczeń zapracował. A szansę, że w nieskończenie wielkim zbiorze liczb rzeczywiście "udało mu się" trafić w dobrym wynik (spadł mu z nieba? zerwał go z drzewa?) jest tak nikła, że bez obaw! Uczmy dzieci świadomości własnych osiągnięć, możliwości i efektów swojej pracy!


Kto podejmuje wyzwanie wykreślenia tego słowa ze swojego słownika? Ja tak!