Czy od biurka oderwać nas może tylko komórka?

Dziś nieco refleksyjnie. 

Już "za moich czasów" mówiono, że dzieci uzależniają się od komputera. Najpierw były gry, później internet. Dalej komunikatory, aż wreszcie portale społecznościowe. 
Dorastałam w tym i jestem szczęśliwa, że miałam rozsądne osoby obok mnie, które nauczyły mnie, iż w pierwszej kolejności są to narzędzia pracy, w drugiej - narzędzia samorozwoju, a dopiero na końcu - źródło rozrywki. Dlatego każdego dnia staram się łączyć wszystkie te rodzaje aktywności. Niestety coraz częściej internet z całym swoim "dobrodziejstwem" staje się dla wielu osób jedynie źródłem rozrywki, a nawet mówiąc dosadniej - przyjemności. I oczywiście niech nikt nie myśli, że ja tylko inteligentne strony przeglądam, naukowe artykuły czytam czy słucham jedynie muzyki klasycznej. Nie! Siedzę na "fejsie" i "jutubie", oglądam vlogi o różnym poziomie "mądrości" i śmieję się z pospolitych memów. Dodatkowo część swojego życia upubliczniam na portalach społecznościowych. Jednak ja spędziłam dzieciństwo "na podwórku". I teraz też szukam towarzystwa ludzi.


Ten post to nie "hejt", ani wymądrzanie się i pouczanie. Zdarzyło się jednak tak, że pojawiające się u mnie ostatnimi czasy rozrzewnienie związane ze wspomnieniem zabaw takich jak guma, zośka, klasy, ziemniak, kamień, aniołek-fiołek, podchody, kapsle i masą innych, pokryło się z pojawieniem aplikacji pokemonowej. I nie przeczę - świetnie, że aplikacja wyciągnęła wszystkich z domów. Super sprawa! Dodatkowo pokemony, które uwielbiam! Ale pojawiają już się głosy, że ciągłe patrzenie w ekran telefonu, nie jest bezpieczne... Spróbujmy zatem "pchnąć" najmłodszych, ale i siebie samych, w stronę innych ludzi! 



P.S. Tak! Zainspirowała mnie Wasza aktywność pod postem o skakaniu w gumę :)

Komentarze