Rok różnicy

Chciałabym podzielić się z Wami, Drodzy Czytelnicy, wariantem mojej własnej życiowej historii. Nie będę odwoływać się do żadnych doniesień z badań czy wiedzy z dziedziny psychologii czy innych dziedzin nauki przyglądających się mechanizmom dorastania i podejmowania decyzji. To jedynie moja własna opowieść, refleksja, WSPOMNIENIE. Jak zadecydowałabym, gdybym podejmowała decyzje rok wcześniej, niż w ostateczności tego dokonywałam. Jak mogłoby wyglądać moje życie. 
***
Podejmowanie decyzji jest trudne, dobrze o tym wszyscy wiedzą. Jednak gdyby spróbować odebrać nam to prawo! Nawet małe dziecko się oburzy i sprzeciwi! Charakteru łatwego nigdy nie miałam, więc już w przedszkolu zaczęłam walkę z rodzicami dotyczącą wyboru szkoły podstawowej. Tak najbardziej to marzyłam o szkole muzycznej ale... zejdźmy na ziemię :) Stanęłam przed wyborem rejonowej podstawówki lub okolicznej szkoły społecznej. Pierwsza - w opinii "szkoła jak szkoła". Druga natomiast miała mi dać świetlaną przyszłość, wspaniale rozwinąć moje możliwości. I przy tym znacząco obciążyć domowy budżet. Podjęłam decyzję o pójściu do szkoły rejonowej. Jednak wierzcie lub nie - rok wcześniej tupałam i z uporem nalegałam na pójście do szkoły społecznej. Zdanie zmieniłam, bo na swój dziecięcy sposób zrozumiałam finansowe obawy rodziców, zapewnienie ukochanej Pani z przedszkola, że sobie poradzę oraz doceniłam obecność koleżanek. Teraz wiem, że gdybym poszła do tej drugiej szkoły, szybko straciłabym możliwość jej opłacania i musiałabym zmienić placówkę...

Moja szkoła podstawowa naprawdę pozwoliła mi się rozwinąć. Dlatego kończąc szkołę znów stanęłam przed dylematem, czy wybrać gimnazjum rejonowe czy elitarne. I znów wybrałam zwykłą szkołę, która naprawdę okazała się wspaniała i rozwijała mnie i moje uzdolnienia, a nie jedynie swój własny prestiż. Ale rok wcześniej wybrałabym szkołę elitarną. Teraz wiem, że nie podołałabym tak wysokiemu poziomowi języka, jakiego szkoła wymagała, bo na dodatek nie przepadam za tym językiem. 

Gimnazjum mija lotem błyskawicy, trzeba podjąć pierwszą poważną decyzję dotyczącą kierunku edukacji - szkołę średnią. Tym razem pod uwagę brałam jedynie szkoły, które "mocno stały matematyką". I trafiłam do tej placówki, do której chciałam. Spędziłam w niej cudowny czas, nie zamieniłabym go na nic innego. Nie poszłabym jednak do tej szkoły, gdybym decydowała rok wcześniej, bo dopiero później spotkałam kogoś kto mnie do niej "zaprosił". Nie wiem, czy w innej szkole byłoby lepiej, czy gorzej. Wiem, że to był dobry wybór.

Szkoła średnia trwa zazwyczaj jeszcze krócej niż gimnazjum. I nikogo pewnie nie zaskoczę, gdy powiem, że gdybym miała wybierać kierunek studiów rok wcześniej, to poszłabym uparcie na kierunki związane z grafiką komputerową lub matematyką. Choć myśl o pedagogice pojawiła się nie w ostatniej chwili, to jednak byłoby już za późno by przygotować się do odpowiednich przedmiotów na maturze. Teraz wiem, że nie czułabym się tak dobrze na kierunkach matematycznych czy informatycznych jak na pedagogice. 

Teraz jestem studentką pedagogiki, już z dyplomem, już po masie praktyk. Robię masę rzeczy i jestem szczęśliwa. Cieszę się z każdej podjętej w życiu decyzji i zawsze mówię, że nie żałuję niczego co w życiu zadecydowałam. 

Mam świadomość, że każdy dojrzewa w innym tempie. Wiem jednak o sobie, że ten "błahy" rok nigdy nie był stracony. Był to czas, w którym od chęci bycia kimś kto miał się podobać światu dochodziłam do chęci bycia tym, kim faktycznie jestem i co jest moim powołaniem.

Gdzie byłabym teraz?

"Ułamek sekundy niech nie decyduje o moim patrzeniu na świat. 

Potrzeba czasu by trochę zrozumieć. Potrzeba wielu lat."

Komentarze