środa, 6 stycznia 2016

Co do czego? - pomysły na wykorzystanie kart do klasyfikacji

Zapewne nikogo nie dziwi, że gdy obdarowujemy się z koleżankami ze studiów jakimiś prezentami z okazji urodzin, to są to zazwyczaj prezenty przydatne w pracy z dziećmi :) Dziś o jednym takim upominku, który otrzymałam dwa lata temu. 
Gra "Co do czego, tato?" z serii "Sowa Mądra Głowa" to, jak możemy przeczytać na stronie wydawnictwa Alexander, "Co do czego tato?" to gra dla dzieci w wieku przedszkolnym- polega na znalezieniu i zebraniu jak największej ilości kart powiązanych z obrazkami umieszczonymi na polach planszy, na których zatrzyma się pionek. Gra rozwija umiejętność logicznego myślenia, wyobraźnię oraz zdolność skojarzeń." 
I oczywiście producent ma świętą rację. Jednak możliwości związanych z tą grą jest o wiele więcej. 
Kluczowe są tutaj karty, których w zestawie jest aż 108. Ich zastosowanie może być różnorodne. Ostatnio wykorzystywałam je na zajęciach korekcyjno - kompensacyjnych, wcześniej stosowałam je do diagnozy umiejętności klasyfikowania, do ćwiczenia pamięci czy do zwyczajnej gry, zabawy. 
      
Poniżej zatem kilka propozycji ćwiczeń i zabaw z ich wykorzystaniem:

Co do siebie pasuje? 
Ćwiczenie umiejętności dopasowywania, klasyfikowania przedmiotów. Zarówno w formie rozbudowanej, gdzie rozkładamy przed dzieckiem ok. 50 znanych mu ilustracji (wcześniej upewnijmy się, że dziecko rozpoznaje każdy z przedstawionych przedmiotów) i prosimy, by pomogło posprzątać nam powstały bałagan, ale właśnie w ten sposób aby łączyć ze sobą karty, które do siebie pasują. W wersji "mini" kładzie przed dzieckiem w dwóch kolumnach różne obrazki, które parami do siebie pasują, jednak nie w tej kolejności. Zadaniem dziecka jest dopasowanie odpowiednich obrazków. W obu przypadkach należy pamiętać o tym, aby pytać dziecko co z czym dopasowuje i dlaczego jego zdaniem te rzeczy do siebie pasują. Odpowiedzi mogą nas zaskoczyć :)

Co tutaj nie pasuje? 
Kładziemy na stole kilka obrazków, z których jeden nie pasuje do pozostałych. Zadaniem dziecka jest wskazanie, który i oczywiście uzasadnienie :)

Co tutaj się ukrywa? 
Kładziemy na stole kilka kart, prosimy by dziecko zapamiętało ich ułożenie. Następnie prosimy by zamknęło oczy, my natomiast obracamy je rewersem do góry. Prosimy dziecko by otwarło oczy i pytamy wskazując poszczególne karty "Co tutaj się ukrywa?".

Co było na obrazkach? 
Wariant poprzedniej zabawy, tylko zamiast obracać karty, zakrywamy je lub chowamy. Nieistotna jest tutaj zatem kolejność, ale utrudnieniem jest jednak to, że nie widzimy kart :)

Co się zmieniło? 
Podobnie jak w poprzednich zabawach na stole kładziemy kilka kart i prosimy dziecko by dokładnie zapamiętało, jakie karty i w jakiej kolejności widzą. Następnie prosimy by zamknęło oczy i coś zmieniamy - kolejność, dokładamy jakąś kartę, zabieramy jakąś kartę. Zadaniem dziecka jest odkrycie, co się zmieniło.

Co wspólnego mają...?
Aż się ciśnie na usta "Co ma piernik do wiatraka?". Nie od dziś wiadomo, że wiatrak ma nieco wspólnego z młynem w którym miele się mąkę, a z tejże mąki mamy właśnie rzeczony piernik. I tak jest z każdą rzeczą wokół nas. Wykorzystując karty prezentujemy dziecku parę ilustracji i prosimy by wskazało nam co wspólnego mają dwa obrazki. Rozpoczynamy oczywiście z zamysłem oczywistych cech jak kolor, rozmiar, kształt, przechodząc do bardziej abstrakcyjnych. Kolejny raz odpowiedzi mogą nas zwalić z nóg :)

Co widzisz na obrazku?
Najbardziej oczywista sprawa na świecie :) Prezentujemy dzieciom ilustracje i pytamy co widzą na obrazku. Możemy wykorzystać to jako pretekst do rozmowy czy dyskusji. 

Jestem bardzo zadowolona z tej gry, szczególnie właśnie z kart, gdyż świetnie można je wykorzystywać. Polecam ponadto zabawy ćwiczące klasyfikację, porównywanie, zapamiętywanie i mówienie. 

Jak jeszcze można takie karty wykorzystać? Czekam na Wasze pomysły :)!

niedziela, 3 stycznia 2016

Pomysł na lekcję matematyki - obliczenia pieniężne

Najlepiej liczy się pieniądze! To żartobliwe stwierdzenie ma jednak pewne odzwierciedlenie w rzeczywistości. Nieraz bowiem "zwykłe" zadanie matematyczne jest zdaniem dzieci niewykonalne, gdy jednak te same liczby pojawiają się w zadaniach dotyczących pieniędzy liczy się jakoś łatwiej. :) 
Wychodzę z prostego założenia, że matematyka NIE MOŻE BYĆ ODERWANA OD RZECZYWISTOŚCI. Tym bardziej nie rozumiem odrywania od praktyki umiejętności praktycznej, jaką właśnie są obliczenia pieniężne. 

Wraz z moimi koleżankami z "akademickiej ławki" - Magdą Maciejowską, Sonią Szewczyk oraz Moniką Ryszczyk przygotowałyśmy konspekt zajęć, który wspomagać ma aktywność matematyczna dzieci i dotyczy właśnie obliczeń pieniężnych. 

Nasz pomysł idealnie wpasowuje się w okres świątecznych przygotowań, ale można również dopasować go do innej okazji. Przeznaczony jest dla uczniów klasy III, którzy te umiejętności utrwalają i rozwijają, sprawdzi się też w klasach starszych :)

Na wstępie naszych zajęć oczywiście wraz z uczniami przypominamy obowiązujące w Polsce nominały monet i banknotów. Tak, aby przypadkiem nie okazało się, że mamy trzygroszówki czy coś :) 

By nieco rozbudzić umysły i nieco zwieźć uczniów, zaproponowałyśmy pieniężne memory, które omawiałam w poprzednim poście. Ćwiczymy nie tylko pamięć, ale i rozmienianie pieniędzy. 

To jednak dopiero początek! Zaraz po tym odkrywamy tajemnicze listy! Od kogo? Dla nas? O co chodzi? List okazuje się być prośbą pierwszaków o pomoc w zorganizowaniu ich wigilii klasowej. Informują o budżecie i potrzebnych produktach. Ba! Nawet obiecują pochwalić klasę przed Świętym Mikołajem! Nie można zatem odmówić... :)


Po odczytaniu listu klasa podzielona na grupy dzieli się pieniędzmi i zadaniami. Wyposażeni zostają w imitację pieniędzy dla ułatwienia podziału i planowania, arkusze na których zapiszą wybrane zakupy. Sami wybierają również pośród gazetek sklepowych, zapisując rzeczywiste ceny produktów. (W wypadku klasy III gdy tworzymy sami takie gazetki nie ma problemu, gdy jednak zdecydujemy się na "prawdziwe" w których ceny kończą się na 99gr, trzeba pomyśleć o kalkulatorze, chociaż różnie bywa :)). Przystępują do pracy - mogą się konsultować, doradzać, dopytywać. Mogą między sobą pożyczać, muszą czasem z czegoś zrezygnować. 

Uff, udało się! Nie zabrakło nam pieniędzy! Wtedy następuje prezentacja zaplanowanych zakupów. Wszystko mamy? To pora na list z podziękowaniem od rzeczonych pierwszaków. I obiecany prezent od Mikołaja! Cudownie by było dostać czekoladową monetę za włożony trud! Realia jednak mamy takie, a nie inne, zatem nagroda może być odpowiednio zmodyfikowana :) Wyciągana z mikołajowego worka czy czapki, w końcu to prezent od Mikołaja :) 
Tym miłym akcentem zajęcia się kończą. 
Jak podoba się Wam taki pomysł na zajęcia matematyczne? Mam nadzieję, że jest nieco ciekawszy od klasycznych zadań :) 

Jeśli ktoś chciałby gotowe listy czy memory - piszcie, oczywiście udostępnię :)

P.S. SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! :)