Dlaczego szanuję nauczycieli?

W szczególnym dniu, jakim jest Dzień Nauczyciela, notka nieco refleksyjna. 
Dlaczego szanuję nauczycieli? 
I na wstępie chcę wyjaśnić: Szanuję nauczycieli nie dlatego, że sama nim jestem/będę. Ja postanowiłam być nauczycielem między innymi dlatego, że ich szanuję. 

Być może miałam niesamowite szczęście, ale naprawdę spotkałam na swojej drodze wspaniałych nauczycieli. Począwszy od przedszkola, przez szkołę podstawową, gimnazjum oraz liceum, aż po studia. I choć zdarzali się tacy, których w żaden sposób sympatią nie potrafiłam obdarzyć, którzy byli przyczyną złości czy łez, to było ich niewielu. A nawet im, jestem wdzięczna, bo pozwoliło mi to nauczyć się wytrwałości i odwagi. 
Zdecydowana większość moich nauczycieli jednak była...świetna! Teraz zapewne część czytelników ma mnie za klasycznego "kujona", uległego wobec każdego życzenia nauczycieli. Nic bardziej mylnego :)

Jestem wdzięczna moim nauczycielom za przekazaną mi wiedzę. Nie tyle nawet sztywne reguły 
i zasady, co za pokazanie w jaki sposób i gdzie wiedzę pozyskiwać. Jak samemu się uczyć i dzielić się wiedzą z innymi. 
Dziękuję!

Jestem wdzięczna moim nauczycielom za możliwości rozwoju. Za poświęcone godziny na tłumaczenie mi rzeczy dla mnie niepojętych, ale też za wyrozumiałość wobec moich drobnych przejawów nadgorliwości gdy wołałam "Ale to już było! Ale to proste! Ale ja już to dawno zrobiłam!"
Dziękuję!

Jestem wdzięczna moim nauczycielom za troskę i opiekę. Zarówno wtedy gdy byłam zapłakanym kilkulatkiem w przedszkolu, gdy miałam problemy z "żartami" rówieśników w szkole, gdy stawałam przed ważnymi decyzjami czy sporymi problemami, jak i teraz, gdy jestem już starsza, a nadal otrzymuję od wielu z was wsparcie i pomoc.

Dziękuję!

Jestem wdzięczna moim nauczycielom najbardziej na świecie za tysiące rozmów, często po lekcjach, na przerwach, dyżurach czy dodatkowych zajęciach. Jestem gadułą, to gadulstwo jest jak wiatr, który rozdmuchuje wszelkie czarne chmury. Ja jednak zawsze słucham i zapamiętuję. 
I w wielu tych rozmowach wyczuwałam, że niektórym nauczycielom bardzo zależy i we mnie wierzą. A to jest dla mnie najlepszą motywacją do nauki i pracy. 

Dziękuję!

Niektórzy moi nauczyciele okazali się naprawdę kochani i poświęcili mi masę dodatkowego czasu. 

Brzmi to utopijnie czy bajecznie? Spokojnie. Ci nauczyciele też mieli swoje wady, dzięki którym jeszcze lepiej ich zapamiętałam. Ot takie zabawne (choć za czasów szkolnych czasem irytujące:)) cechy. 

Można przypuszczać, że działało u mnie prawo serii lub inne "czary-mary", że trafiłam na tak wspaniałych nauczycieli. Można też zastanawiać się, czy mam po kolei w głowie. Myślę jednak, że tacy nauczyciele są wszędzie i wszyscy ich spotykamy. Czasem tylko od wszelkich opinii 
o nauczycielach, czy nawet ich błędów, należałoby odjąć różne "cienie" (czy raczej ciernie :)) tego zawodu, dodać fakt, że są tylko ludźmi i ten obraz nagle przestaje być taki surowy czy ponury. 

Drodzy nauczyciele! Zarówno "moi"(zawsze będę was tak nazywać:)), jak i czytelnicy oraz moje kochane koleżanki. Wszystkiego dobrego w dniu nauczycielskiego święta! Radości, siły, wytrwałości i pasji!

Drodzy rodzice! Też jesteście nauczycielami dla swojego dziecka. Pamiętajcie o tym, gdy patrzycie na tych, którzy uczą dziesiątki dzieci. Omylność czy skłonność do przemęczenia to cecha wszystkich ludzi. Spróbujmy też wspólnie odczuwać empatię. Dla dobra tych najmniejszych :)

***
Ciekawostka na koniec: Czy wiecie, że będąc nastolatkiem doświadczyłam trudności, a nawet niepowodzenia szkolnego w obrębie matematyki? Tak. Ale poprzedni nauczyciele matematyki zaszczepili we mnie tak duże pokłady miłości do matematyki, że nawet to nie pozwoliło mi o niej zapomnieć! :)


Komentarze