środa, 29 sierpnia 2018

Zgaduj zgadula - o skutkach uczenia tabliczki mnożenia na pamięć

Wbijam kij w mrowisko. Kolejny raz.
Myślę, że zwolenników uczenia tabliczki mnożenia na pamięć jest mniej więcej tylu, co przeciwników tego sposobu. Ja sama uważam, że należy uczyć dzieci mnożyć, ale czasem można wspomóc się różnymi mnemotechnikami, dla szybszego opanowania jej. Uczenie jednak tabliczki mnożenie na pamięć i tylko w ten sposób niesie za sobą zauważalne konsekwencje. Jakie? Zapraszam do lektury.

Chciałam opowiedzieć dziś o kilku "skutkach ubocznych" pamięciowej tabliczki mnożenia. Są to wyniki moich obserwacji z praktyki - nie badań naukowych. Chociaż kto wie - może kiedyś :)

Źródło: http://matematykawpodstawowce.pl/wp-content/uploads/2014/09/mno.png


Brak zrozumienia istoty mnożenia
Zdarza się czasem, że zwyczajnie dziecko przestaje rozumieć o co chodzi w mnożeniu. Ma trudności z "nietypowymi" dla tabliczki mnożenia przykładami.

Zgadywanie
Poszukiwanie wyniku mnożenia nie poprzez obliczenia, a "szukając" w głowie odpowiedniej liczby. Jak brakującego słowa w wierszyku.

Trudności z dzieleniem
W zasadzie to bardziej kwestia niedoboru "doświadczeń" związanych z mnożeniem. Dzieci miewają trudności w dzieleniu, poszukują "tabliczki dzielenia".

Trudności z dzieleniem z resztą
Dzieci poszukują jak w tabliczce mnożenia skończonej liczby określonych wyników. Brak im intuicji w tym, że "tyle razy mieści się dana liczba w innej liczbie". Dalej wiąże się to z trudnościami w dzieleniu sposobem pisemnym.

Trudności z wykonywaniem mnożenia poza zakresem 100
Bo jak to tak, mnożyć więcej niż 10 razy 10? :)

Dlatego, gdy ktoś pyta, co sądzę o uczeniu tabliczki mnożenia na pamięć, to mimo tego, że jestem autorką wierszyków do łatwiejszego jej opanowania, jestem zdecydowaną PRZECIWNICZKĄ UCZENIA TABLICZKI MNOŻENIA NA PAMIĘĆ. Uważam, że dzieci powinny liczyć, liczyć i zbierać w ten sposób "doświadczenia", które sprawią, że pewnego dnia ich głowa będzie wiedziała, że taki jest wynik i już :) Można stosować różne rymowanki, wierszyki, rysuneczki w celu wspomagania. Ale uczyć wyłącznie na pamięć? Jak dla mnie - nie.

środa, 22 sierpnia 2018

5 zwykłych rzeczy, na których nie warto oszczędzać w matematycznej wyprawce


Nie od dziś wiadomo, że czasem „taniej” znaczy „drożej”.
Ostatnio pisałam o tym, jak za 50zł wyposażyć całą klasę w komplet matematycznych pomocy. Dziś chciałam powiedzieć o kilku rzeczach, na których nie warto oszczędzać. Wystarczają bowiem na lata, a praca z ich „zamiennikami” to koszmar. Wiem, przeżyłam, widziałam, doświadczyłam. 
Oczywiście możecie się ze mną nie zgodzić. Ale ku przestrodze młodych nauczycieli… Oto wspomniane rzeczy:

Źródło: domodi.pl
1.      Gumki/frotki
Służą zazwyczaj do oznaczania u młodszych dzieci strony prawej i lewej. Zakładane są na nadgarstki. I przyznam szczerze, że robi mi się słabo, gdy widzę zakładanie dzieciakom na przegub cienkich gumek do włosów lub gumek „recepturek”. Tego typu gumki albo będą niemiłosiernie odciskały się na nadgarstku dziecka albo, gdy wybierzemy zbyt luźne, będą zwyczajnie spadały. Zdecydowanie warto zainwestować nieco więcej i wybrać gumowe bransoletki, prawdziwe frotki czy mojego faworyta – gumki typu „invisibobble”.


2.      Liniuszek na tablicę
W swoim przykrym doświadczeniu miałam okazję doświadczyć pracy w pierwszej klasie na białej tablicy bez żadnych udogodnień – nie miała żadnych linii, nie miała funkcji tablicy multimedialnej, nie miała nawet nakładek do pisania w liniaturze. O ile kreślenie linii nie jest jeszcze tak pracochłonne i żmudne, o tyle kreślenie kratki zająć może sporo czasu – nawet odręcznie. Ja ratowałam się wydrukowaną liniaturą w formacie A3, którą zalaminowałam i podkleiłam taśmą magnetyczną. Jest to jednak rozwiązanie „na chwilę” – gdybym miała jeszcze raz to przechodzić zdecydowanie walczyłabym o profesjonalne nakładki na tablicę.


3.      Liczydła sznurkowe
To mój matematyczny „must have”.  O wiele lepsze od klasycznego liczydła. Mimo, że pisałam kiedyś, jak można z dziećmi wykonać własny, korzystając z darów jesieni. Ten „ekologiczny” jest bardzo nietrwały – może być świetnym ćwiczeniem dla dzieci, jednak nawet dobrze przechowywany po kilku dniach zrobi się… nieświeży J Warto sięgnąć zatem po drewniane, które wystarczą na lata. I zdecydowanie polecam 100koralików – różnica niewielka, a moim zdaniem lepiej się pracuje.


4.      Chodniczki liczbowe/maty do kodowania
Połączyłam je w jedno, bo w zasadzie mata do kodowania sprawdzi się również w roli chodniczka.  Jednak nie mam na myśli tego, że nie można ich wykonać samodzielnie – oczywiście, że można. Zdecydowanie jednak nie warto skrajnie oszczędzać – wykonywać je z papieru, rysować kredą, malować flamastrem na podłodze, wyklejać cienką papierową taśmą. Zdecydowanie sprawdzi się natomiast wykładzina dywanowa, taśma izolacyjna/malarska lub zakup gotowej maty.


Źródło: pomocedydaktyczne.eu
5.      Duże przybory geometryczne
Możecie się śmiać, ale nic nie wygląda tak komicznie jak nauczyciel próbujący narysować wzór
figury odręcznie lub walcząc swoją linijką – nawet tą 30cm. Przybory stosowane do rysowania na tablicy mają specjalne uchwyty i magnesy oraz odpowiedni rozmiar. I naprawdę różnica jest tak kolosalna, że nie warto oszczędzać.


Oczywiście nie oczekuję, że nauczyciele kupią to ze swoich pieniędzy… Ale czasem rodzice są współpracujący, czasem dyrekcja czy sponsorzy... Warto wtedy pomyśleć o właśnie tych rzeczach.
Co sądzicie? Na czym jeszcze nie warto oszczędzać?

piątek, 3 sierpnia 2018

Matematyczny niezbędnik młodego nauczyciela – wyprawka za mniej niż 50 zł!


UWAGA: Poniższe zestawienie jest moją subiektywną opinią. Nie stanowi oferty handlowej i nie jest w żaden sposób sponsorowane. Jednocześnie decyzja o zakupie produktów należy do decyzji czytelnika. Post przedstawia subiektywne opinie o wybranych produktach, nie zawiera lokowania produktu.

Dziś post dla wszystkich tych, którzy rozpoczynają pracę w szkole lub przedszkolu i zastanawiają się nad „matematyczną wyprawką” dla swoich uczniów. Pomocny może okazać się również dla tych, którzy wciąż kompletują lub „odświeżają” swoje zaplecze dydaktyczne. Doświadczonych nauczycieli zapewne nie zaskoczy.
Główne dwa założenia tego postu to: TANIE i PRZYDATNE.
Nie spodziewajcie się tutaj drogich, markowych pomocy. Nie twierdzę, że są nieprzydatne. Są świetne, ale wyobrażam sobie bez nich życie. A istnieją takie materiały, o których gdy wspominam studentom mówię „must have” a oni przecierają oczy ze zdziwienia. Zatem – do dzieła!

Spinacze do bielizny
Od najtańszych drewnianych, nielakierowanych i z cienkiego plastiku, przez mocniejsze, zdobione, czy w ciekawych kształtach. Moi faworyci to kolorowe spinacze z Pepco, jednak miłośników pięknych zdobień, różnych kształtów i rozmiarów niewątpliwie zachwyci asortyment Tigera.
Do czego: jako „znaczniki” w grach na taśmie metrowej, do układania i odtwarzania rytmów i wzorów, do dopasowywania różnych elementów w zabawach (np. wyniku do działania) i do wielu innych :)
Koszt: ok. 3 – 20 zł za ok. 20 sztuk (w zależności od kształtu, koloru i rozmiaru)

Karty do gry
Choć czasem można spotkać się ze zdziwieniem ze strony rodziców :) Tutaj również oferta jest szeroka. Istnieją karty specjalnie dostosowane do potrzeb edukacji matematycznej np. Karty Grabowskiego. W przypadku rozwiązania niskobudżetowego sprawdzą się również zwyczajne karty do gry.
Do czego: gry matematyczne rozwijające umiejętności związane z liczeniem, przeliczaniem, dodawaniem, odejmowanie, mnożeniem, dzieleniem, rozwijaniem pamięci, liczeniem w pamięci, ćwiczeniem refleksu i wiele innych ;)
Koszt: ok. 80gr – 10zł za talię (w zależności od kształtu, koloru i rozmiaru)


Kostki do gry
Tutaj znów rynek pełen jest niesamowitych propozycji. Możemy trafić na kostki o różnej liczbie ścian, kostki malutkie i ogromne, kostki w kostkach, kostki do działań… Wybór jest niesamowity. Osobiście polecam korzystać z Aliexpress i naszego Allegro, ale i w tym przypadku Tiger ma ciekawą ofertę.
Do czego: oczywiście do licznych gier planszowych, zabaw związanych z działaniami arytmetycznymi, pomocne przy zajęciach dotyczących monografii liczby.  
Koszt: standardowe 25gr – 3zł za sztukę (najlepiej kupować paczkę np. 100sztuk i się podzielić z kimś J)
Duże – ok. 5 – 30zł za sztukę w zależności od rozmiaru, materiału i producenta. Samodzielnie wykonana z tektury ok. 2zł.
Inne niż K6 - 70gr – 5zł – zdecydowanie najtaniej są na Aliexpress

Taśma metrowa
Najtańszy produkt w całym zestawieniu. Taśmy metrowe, zwane również metrami krawieckimi, metrami stolarskimi, miarą lub jak mówi się u nas na Śląsku czasem „myjtermas/myjtermasa” bądź „colsztok”. Różnią się długością oraz materiałem wykonania. Nie polecam zdecydowanie takich „plastikowych” jak używa się do pomiarów pomieszczenia – dzieci mogłyby się rozciąć. Najlepiej sprawdzają się gumowe lub… papierowe. Tak, papierowe. Wystarczy pójść do jednej z sieciówek budowlanych lub wyposażeniowych i zwyczajnie zabrać odpowiednią liczbę taśm. Nikt nie będzie miał pretensji, możecie zapytać obsługę :)
Do czego: do rozwijania umiejętności mierzenia, zabaw związanych z konstruowaniem, gier na taśmie metrowej.
Koszt: papierowa – 0zł, gumowa – ok. 2,50zł za sztukę. Uwaga! Często są dodawane do zestawów od wydawnictw, ale niestety np. 5 lub 10 sztuk na całą klasę.

Druciki kreatywne
Nie pomyliło mi się z plastyką, zdecydowanie! Druciki spotkać możemy w różnych wariantach kolorystycznych, ale także rozmiaru i materiału. Podstawą oczywiście zawsze jest drut, ale jego ozdobą czasem jest plusz, czasem nitki z brokatem, innym razem znów pokrywają go włochate cętki.
Do czego: przydatne przy poznawaniu kształtów cyfr, do zabaw związanych z odwzorowywaniem, jako znak >, < w zabawach dotyczących porównywania, jako element oddzielający zbiory, jako liczmany „demonstracyjne” i wiele innych zastosowań.
Koszt: zestaw 100sztuk ok. 10 – 20 zł
Patyczki do lodów
Nazywane tak potocznie, ja jednak z czystym sercem polecam patyczki laryngologiczne. Patyczki do lodów często mają taką szorstką strukturę. Laryngologiczne są natomiast szersze i gładsze – zdecydowanie łatwiej się na nich pisze, nakleja, maluje.
Do czego: jako liczmany, do klasyfikowania (po zabarwieniu), do zabaw konstrukcyjnych, do ćwiczenia odwzorowywania, do gier typu kaboom, jako podstawa do układanek.
Koszt: 100 sztuk ok. 5 – 10 zł

Koszulki/woreczki strunowe
Nie ukrywajmy – to wszystko trzeba jakoś przechowywać. Super, kiedy jest to przezroczyste. Można sięgnąć po koszulki foliowe, woreczki strunowe dostępne w różnych rozmiarach czy woreczki do mrożonek. Ja jestem fanką tych ostatnich, szczególnie z IKEI. Są niesamowicie wytrzymałe.
Do czego: do uporządkowania i przechowywania, do ćwiczeń grafomotorycznych, do zabaw związanych z liczeniem czy zakupami, do klasyfikowania.
Koszt: koszulki – 100sztuk ok. 7zł, woreczki strunowe w zależności od rozmiaru 6 – 13 zł za 100sztuk, woreczki „Ikea” ok. 14zł za paczkę (zależy od rozmiarów).

Nakrętki
Ekonomicznie i ekologicznie! Warto poprosić znajomych o pomoc, a możemy mieć zapas nakrętek na długi czas.
Do czego: jako pionki do gry, jako elementy gier i zabaw ćwiczących liczenie, do klasyfikowania, do układania i odtwarzania rytmów, w wypadku młodszych dzieci (przedszkole) jako fikcyjne „pieniążki”.
Koszt: 0zł

Sznurek
Kolejna tania rzecz. Wybierając sznurek warto zwrócić uwagę, by jednak prędzej sam się rozleciał niż zrobił dzieciakom krzywdę :)
Do czego: do kształtowania umiejętności mierzenia, do zabaw konstrukcyjnych, do ćwiczenia odwzorowywania, do oddzielania zbiorów, do zabaw związanych z orientacją przestrzenną, do zagadek i wielu innych.
Koszt: ok. 2-5zł za rolkę.


Podsumujmy. Jeśli wyobrazimy sobie młodego nauczyciela, który startuje w pracy i chciałby taką wyprawkę dla średniolicznej (20 osób) klasy jak najtaniej przygotować i włożyć w to nieco zaangażowania, to koszt wygląda następująco:

  1. Spinacze do bielizny 20szt. – 4 zł
  2. Karty do gry 10 talii - 10 zł (wystarczy talia na parę)
  3. Kostki do gry 50 sztuk (pół paczki) – 10 zł
  4. Duża kostka samodzielnie wykonana – 2 zł
  5. Taśma metrowa 20 sztuk – 0 zł
  6. Druciki kreatywne 100sztuk – 7 zł
  7. Patyczki laryngologiczne – 6 zł
  8. Paczka koszulek foliowych – 7zł
  9. Nakrętki – 0 zł
  10. Sznurek 1 rolka – 3 zł
RAZEM: 49 zł!

To kwota, którą niejeden nauczyciel jest w stanie poświęcić dla własnego komfortu pracy. Jest to też kwota, którą bez większych oporów skłonna wydać będzie klasowa rada rodziców, gdyż jest to mniej niż 3 złote od osoby.
Oczywiście – brakuje tutaj wielu elementów, ale pominęłam je ze względu na to, że są w wyprawce każdego ucznia (np. papierowy zegar, papierowe figury). Jest też parę rzeczy, na których nie warto oszczędzać, ale o tym innym razem.

poniedziałek, 26 lutego 2018

Matematyka jest wszędzie - recenzja książki mBanku


O akcji usłyszałam od Edukacji Wczesnoszkolnej. Można dostać książkę o matematyce i to za darmo? Biorę! 

I choć w życiu nie ma nic za darmo, to zaryzykowałam. Świadoma jestem, że musiałam wyrazić zgodę na przetwarzanie moich danych, ale na razie nie odczułam tego w żaden nieprzyjemny sposób. Wręcz przeciwnie – przyszłam do oddziału mBanku, gdzie pracownicy walczyli z liczeniem drobnych monet jednego z klientów – Pani ze szklanego pokoju wyszła do mnie i widząc moje lekkie zniecierpliwienie zapytała w czym może pomóc. Odpowiedziałam, że chodzi o książkę, zatem zaprosiła mnie do środka. Następnie sprawdziła moje dane z dokumentem tożsamości i… tutaj obawiałam się żmudnego namawiania mnie do przejścia do mBanku. Pani jednak w przyjemny sposób zaproponowała ofertę, na moją prośbę dała ulotkę i nie przeciągała tego na siłę. Dodatkowo zwyczajnie przyjaźnie ze mną rozmawiała. mBank – duży plus!


źródło: https://www.mbank.pl/
Wróćmy jednak do książki. Na pierwszy rzut oka uwagę przykuwa… nietypowy rozmiar. Jest większa od klasycznego formatu A4, przypomina wymiarami atlas. Świetnie będzie się prezentowała na półeczkach do ekspozycji książek, troszkę gorzej zmieścić ją do klasycznego regału przystosowanego do książek A4. Okładka prosta, trochę kojarzy mi się z podręcznikami… W środku natomiast spotykamy się z układem przypominającym „kafelki” – jedne kolumny są większe, inne mniejsze, w każdej są mniejsze „notatki” na dany temat. Dodatkowo wyszczególnione są cytaty czy tytuły. W całości sprawia to wrażenie nowoczesnego. Każdy rozdział ma swój kolor przewodni i w tym kolorze utrzymane są nagłówki, cytaty czy ilustracje. Domyślam się, że przy okazji kolory te nawiązują do kolorystyki mBank-u :)

Książkę rozpoczyna list do dziecka i wstęp ukazujący nam wszechobecność matematyki, a dalej mamy możliwość przejść przez szereg tematów takich jak bryły, czas, kształty, prawdopodobieństwo, statystyka, zbiory, muzyka, a nawet… badania naukowe! Jest tych rozdziałów naprawdę sporo i przyznam – brakuje mi w tej książce spisu treści. Rozdziały zawierają ogólne wprowadzenia w tematykę, bardziej szczegółowe wyjaśnienia różnych zagadnień z danej tematyki i drobne „zadania” – propozycje, aby szukać własnych pomysłów i rozwiązań.

Co mnie urzekło w tej książce?
W pierwszej kolejności to, że ukazuje matematykę naprawdę taką jaka jest – niezbędną w codziennym życiu. Dalej bardzo spodobały mi się propozycje zadań o charakterze twórczym. Nie słupki z działaniami, a zachęta do badania, poszukiwania. Obecność zagadnień, o których niewiele się mówi w szkole w kontekście matematyki, a zatem kwestie badań naukowych, muzyki, gospodarstwa domowego czy… języka. I jeszcze cytaty – uwielbiam cytaty, a tutaj jest ich mnogość.


Czego zabrakło?
Spisu treści!


Dla kogo jest ta książka?
Dla rodziców – którzy chcą sprostać odpowiedziom na dziecięce pytania – zarówno te słyszane od 5 jak i od 15 latka. 
Dla uczniów zdolnych lub zainteresowanych matematyką od klasy 2-3 aż do końca edukacji – do samodzielnego czytania (choć dla młodszych uczniów słabiej czytających czcionka może okazać się niestety w większości zbyt drobna).

Dla uczniów zniechęconych do matematyki – w formie ciekawostek, czegoś co wzbudzi zainteresowanie, rozwinie myślenie. 
Dla młodych nauczycieli oraz nauczycieli nie będących miłośnikami matematyki – jako podpowiedź, jak prostym językiem mówić dzieciom o matematyce. 
Dla nauczycieli matematyki oraz lubiących matematykę – jako pomoc w zajęciach, lektura dla szybciej pracujących, materiał na koło zainteresowań itp.


Podsumowując, dostrzec można masę możliwości zastosowania tej książki. Urzeka mnie mnogością poruszanych zagadnień i prostotą języka. Chociaż brakuje mi jednak w tej książce nieco wzorów. Ale dzięki temu osoby mające na wzory alergię nie uciekną na jej widok. To nie podręcznik, nie zbiór zadań, nie jest to też zeszyt ćwiczeń. To po prostu książka o… matematyce.
Gdyby mBank zastanawiał się co dalej warto wydać – proponuję zająć się domową ekonomią :) W takiej formie – stanie się prosta dla każdego :)

***
Celem otrzymania własnego egzemplarza książki należy wypełnić formularz i odebrać go osobiście (wymagane posiadanie dowodu osobistego) w wybranym punkcie mBanku. Nie trzeba posiadać konta w tym banku, nie ma również konieczności zakładania konta przy odbiorze książki.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Domowa ekonomia dla każdego - recenzja gry "Jak żyć Panie Premierze"


Jak żyć?  
Jak żyć Panie Premierze?

Przyznaję: to pytanie zadaję sobie nierzadko. Jak zapewne większość nauczycieli... :) A kto nigdy go nie zadał niech pierwszy... rzuci kostką.
Źródło: https://www.abcdomu24.pl/images/jak%20zyc%20panie%20premierze.png
Tak, kostką! Ponieważ na przeciw refleksjom polskiego społeczeństwa wyszli autorzy gry o tytule "Jak żyć Panie Premierze?" właśnie. Gra wydana przez wydawnictwo "Jawa", którego przyznam się, że dotychczas nie znałam. Po krótkim przeglądzie sieci wiem jednak, że to nie jedyna ich propozycja, w tym również odnaleźć można gry edukacyjne. Wspomniane "Jak żyć Panie Premierze" nie jest domyślnie grą edukacyjną, ale taką rolę jak najbardziej pełni, dostarczając przy tym wiele śmiechu i niewątpliwie rozwijając umiejętność dystansowania się do otaczającej nas rzeczywistości i traktowanie jej z poczuciem humoru! 

Na początek jednak przyjrzymy się co otrzymujemy:
Źródło: https://www.abcdomu24.pl/images/premierze%202.jpg
planszę, która ukazuje kartkę z kalendarza na cały miesiąc; 8 kart postaci, 124 karty zdarzeń (w tym również do samodzielnego dopisania swoich wariantów), 20 kart pracy, 26 kart dóbr, 12 kart lotka, 12 kart pożyczek, 18 kart CV, 8 kart będących pionkami-postaciami, maszynę losującą, kostkę oraz duuużo pieniędzy w nominałach od 10 do 500. 


Sama gra jest dla mnie natomiast połączeniem eurobiznesu ze zwykłą grą planszową i lotkiem... Taki miks. Zadanie graczy jest pozornie proste: przetrwać do pierwszego. Pytanie tylko - jak to zrobić? Można tkwić na zasiłku dla bezrobotnych, rozsyłać swoje cv w nadziei na znalezienie pracy, walczyć o awans, inwestować w dobra, a nawet próbować szczęścia w lotku! W każdej chwili jednak twój los może się odwrócić, gdy wyciągniesz jedną z kart zdarzeń - spadek, awans, premia... a może szpital czy błędy w podatkach? To wszystko może się wydarzyć! Oczywiście z tym wszystkim wiążą się pieniążki, którymi gospodarzymy w tej grze. Swoją drogą osobiście brakuje mi, aby nazywały się nie pieniążkami, a "piniążkami" :) Karty poszczególnych zawodów również potrafią rozbawić do łez - osobiście najbardziej rozbawił mnie opis zawodu nauczyciela :) Sama rozgrywka możliwa jest dla 2-7 graczy i trwa zdaniem producenta ok. 90 minut. Ja miałam okazję grać w dwie osoby - tu pojawia się drobny mankament gry - jest baaardzo regularna - co tydzień w środę, co tydzień w piątek itd. te same wydarzenia... Po kilku "miesiącach" gry (które zajęły nam ok. 90 minut właśnie) zaczynała być lekko nużąca i łatwiej było pogodzić się graczom z bankructwem. Jednak przez większość czasu budziła wielkie emocje i masę śmiechu - myślę, że weselej grać w więcej niż dwie osoby :)

Źródło: https://gryplanszowe.pl/pol_pl_Jak-zyc-Panie-Premierze-3133_7.jpg
Chciałam polecić tę grę dla wszystkich, którzy myślą o zajęciach z "małej ekonomii" dla uczniów klas ok. III/IV - VII oraz gimnazjum i liceum (choć dodam, ze autorzy zakładają jako minimalny wiek graczy 12 lat). A także dla rodzinnej rozrywki. Bo naprawdę jest jak w życiu - za każdy dzień państwo pobiera od nas pieniądze, a o wzięciu kredytu na dom przed porządnym awansem można zapomnieć. Im starsi gracze, tym myślę, że większa zabawa z tego, że to tak mocno dotyka polskich realiów i działa satyrycznie. Dla młodszych - skomplikowana lekcja planowania w zabawnie sfabrykowanych warunkach życia codziennego... prawie codziennego :) 


Kupiłam na prezent dla 17latki. Skuszona nazwą i nowoczesnym stylem opakowania. Naprawdę zaskoczyło mnie to bardzo. Bardzo. Pozytywnie. 

Ktoś zna i grał? Czekam na Wasze opinie! Ja postaram się sięgnąć po więcej pozycji tego wydawnictwa. 

sobota, 4 listopada 2017

W pułapce podręcznikowej mnogości – refleksje młodego nauczyciela

To naprawdę refleksja, choć tytuł brzmi nieco tendencyjnie.
Źródło: http://s3.party.pl
Niejednokrotnie przyznawałam się tutaj do tego, że nie do końca zgadzam się z utartymi schematami nauczania, że nie bawi mnie mechaniczne przyswajanie wiedzy i mnogość 5 i 6 ustawionych równym rzędem w dzienniku, które są jak papierowe wojsko – wystarczy byle podmuch, by straciły znaczenie. Nie ukrywam również, że miewam chwile lepsze i gorsze w swojej pracy. Staram się jednak jak mogę.

A dziś chciałam napisać parę słów o przysłowiowej „kłodzie”, którą rzucamy lub rzuca się nam pod nogi. A imię jej: podręcznik. Chociaż to dość skromne określenie dla sześciu książek, jedenastu „ćwiczeniówek”, dwóch teczek, pięciu płyt, czterech przewodników metodycznych i strony internetowej.


Źródło: http://thumbs.dreamstime.com
Zanim trafiłam do szkoły pracowałam i miałam praktyki głównie w przedszkolach. Tam samodzielnie układałam (układało się) plany miesięczne, dobierałam zadania, aktywności lub miałam przewodnik, a starsze dzieci jedną czy dwie książeczki. Gdy trafiłam do szkoły, byłam w głębokim szoku. I nie mam na myśli nawet tego, ile te dobroci ważą, ale… ile ich jest! Stare porzekadło głosi, iż „od przybytku głowa nie boli”. Być może, jednak mnie przyprawia o ból głowy. Cieszę się, że mam pozornie nieco mniej drukowania, kserowania. Jednak ilość treści, rozkłady, różne zadania, które są przygotowane dla dzieci nie zawsze pozwalają mi działać tak jak bym chciała i jak – uwaga! – nauczono mnie na studiach. Wyszłam bowiem pełna entuzjazmu, pomysłów, możliwości, a wpadłam w rutynę „podręcznikowości” nim się spostrzegłam i ciągle muszę się pilnować by do niej nie wrócić.  Nie chcę jednak pisać, że podręczniki są złe. Nie –  „dorywczo” dają wiele możliwości, pomysłów, warto sięgnąć, gdy brakuje nam chwili na przygotowanie czegoś innego, mniej więcej dają nam poczucie systematyczności. Ale jest mi zwyczajnie szkoda – mamy tyle książeczek, ćwiczeniówek itp., a przyznam, że części z nich nie używam. Oczywiście – są one podzielone na mniejsze części, nie korzysta się jednocześnie z wszystkich. Ale z tych zwyczajnie przeznaczonych „na teraz” kilka odłożyłam do półki i nie sięgamy po nie. Wolę 3 minuty patrzenia się w zbyt „dziecinną” (jak mawiają moje dzieci) ilustrację zastąpić 3 minutami codziennego czytania książeczek przyniesionych przez uczniów. Sama przygotowuję różne materiały lub sięgam do Printoteki czy blogów edukacyjnych. Przeszukuję sieć i szukam inspiracji. Tylko zostaje jedno pytanie: 

Czy mi na pewno wolno dokonywać odstępstw od podręcznikowych wytycznych?

Trudno. Zaryzykuję. 

sobota, 28 października 2017

Matematyczna układanka

Wracam do życia! 
Nie ukrywam, bo nigdy nie zależało mi, aby tworzyć fałszywy obraz o sobie - zmagam się z trudami nauczycielskiego żywota. Jednocześnie cieszę się i z niepokojem poznaję "uroki" studiów doktoranckich. Mówiąc krótko: trochę nie ogarniam :) Ale myślę, że z czasem wpadnę w mój ukochany "szał" i "bieganinę".

Tymczasem dzielę się czymś, co wykorzystuję w pracy z moimi pierwszaczkami - dobrze się sprawdza! Wiele osób pewnie kojarzy takie układanki wykonywane z patyczków laryngologicznych. Są cudowne, urocze, choć ciut pracochłonne (chociaż nie jakoś bardzo). 

źródło:lilioweprojekty.pl
Potrzebowałam jednak czegoś na większym formacie - do wspólnej pracy, na tablicy. Co zatem przygotowałam? Układankę w formacie ok. A3. Gotowa do wydrukowania, podzielona na strony - warto ją dodatkowo pokolorować. Układanka polega na ułożeniu w kolejności liczb od 1 do 5. Dla ułatwienia dla pierwszaków zamieszczone zostały kropeczki w odpowiedniej ilości. Wydrukowaną układankę pokoorowałam, zalaminowałam, wycięłam, a do tyłu przykleiłam malutki kawałeczek taśmy magnetycznej - tym samym układanka idealnie sprawdza się na tablicy magnetycznej. 
Do pobrania tutaj.

Zatem dzielę się i już teraz mówię, że będzie ich więcej. Chcecie? :)

wtorek, 15 sierpnia 2017

Obrazkowy plan lekcji - edycja III

Już od dwóch lat cieszy się Waszym zainteresowaniem! A ja co roku staram się coś do niego dodać.
Przypomnijmy, o co właściwie chodzi. Pewnego dnia zainspirowana rozmową z pewną kilkulatką rozpoczynającą naukę w szkole zrozumiałam, że dziecko do chwili opanowania sztuki czytania może mieć problemy z samodzielnym spakowaniem się do szkoły czy odróżnianiem jakie zajęcia ma danego dnia. Wtedy powstała idea stworzenia obrazkowego planu lekcji. Więcej na jego temat można poczytać w postach z ubiegłych lat 1 i 2.

W tym roku znów zapraszam do pobierania i korzystania z obrazkowego planu lekcji. Do dostępnych etykiet dołączyło jednak kilka nowych: zajęcia rewalidacyjne, terapia pedagogiczna, zajęcia logopedyczne, zajęcia muzyczne, kółko muzyczne oraz szachy.


W rezultacie dostępne w chwili obecnej są etykiety: 
- edukacja wczesnoszkolna; 
- język angielski;
- język niemiecki;
- religia;
- basen;
- świetlica;
- zajęcia komputerowe;
- zajęcia muzyczne; 
- wychowanie fizyczne;
- koło plastyczne;
- koło matematyczne;
- koło teatralne; 
- koło przyrodnicze; 
- odyseja umysły;
- zajęcia wyrównawcze;
- zajęcia rozwijające uzdolnienia;
- Odyseja Umysłu;
- logopeda;
- zajęcia rewalidacyjne;
- terapia pedagogiczna; 
- szachy.
oraz "szablony" planu pasujące rozmiarami do etykiet: książki, kolorowe plamy, dziewczynka z balonami, Harry Potter, motyle oraz z samym napisem. 
Wszystko do pobrania tutaj. 

Jeśli zauważycie, że nadal brakuje jakiejś etykiety, która mogłaby okazać się przydatną – dajcie znać w komentarzach, zobaczymy co da się zrobić :) Dotarły do mnie również prośby nauczycieli „zerówek”, aby przygotować również taki wariant. Cóż… Postaram się ;)

U kogo sprawdził się w ubiegłych latach? Dajcie znać!

środa, 9 sierpnia 2017

Kraina Fiszek – interaktywne fiszki w kilka minut

Kolejny post przedstawiający ciekawe narzędzie online dla nauczycieli J
Źródło:fabrykafiszek.pl

W poprzednim poście zaprezentowałam przygotowane przeze mnie fiszki do utrwalania najpopularniejszych pierwiastków. Przygotowałam je za pomocą Fabryki Fiszek.
Fabryka Fiszek to bardzo ciekawa witryna przeznaczona dla uczniów, rodziców, nauczycieli i szkół. W zasadzie służy tworzeniu fiszek, ale jest też pewnego rodzaju platformą zdalnego uczenia się oraz narzędziem przydatnym do wykorzystania w ramach zwykłych zajęć.
Źródło: madeonmoon.pl


Do korzystania z serwisu konieczna jest rejestracja. Jest ona jednak szybka i darmowa. Gdy już jesteśmy zarejestrowani możemy przystąpić do tworzenia fiszek. Samo tworzenie jest bardzo proste. Gdy wybierzemy nazwę, kategorię oraz słowa kluczowe do naszej „paczki” fiszek pojawiają się nam w dwóch kolumnach białe pola do standardowego wpisania treści fiszek – awersu i rewersu. To dość tradycyjne rozwiązanie. Dodatkowo możemy na fiszki wstawiać ilustracje. Oba te warianty umożliwiają wydrukowanie później plików z fiszkami. Jest również możliwość dodania lektora lub dźwięku – te możemy wykorzystać w multimedialnej wersji fiszek. Po stworzeniu naszej „paczki”, w swoim profilu mamy możliwość przyjrzenia się przygotowanym fiszkom. Możemy również je wydrukować w standardowym rozmiarze lub w wersji a4. Możemy również ćwiczyć na podstawie posiadanych ćwiczeń, udostępniać je uczniom, tworzyć na ich podstawie testy. Sama jestem zaskoczona możliwościami serwisu! Przygotowane fiszki można również wystawić w sklepie istniejącym w ramach serwisu, a także kupować fiszki innych autorów – niektóre są darmowe. Fiszki mogą dotyczyć różnych dziedzin, są odpowiednio grupowane. Różne mogą być również zastosowane języki. Jedyne, co nieco komplikuje pracę z witryną jest to, że konieczne jest posiadanie przez uczniów kont w serwisie, aby móc im udostępniać fiszki, śledzić ich postępy i zapraszać do testów. Jednak do przygotowywania fiszek, wykorzystywania ich na tablicy multimedialnej czy drukowania wystarczy posiadanie konta przez nauczyciela.
Źródło:fabrykafiszek.pl


Co myślę o fiszkach? Nie znoszę uczenia  się na pamięć i nawet, gdy jest to konieczne staram się wykorzystywać skojarzenia, skróty czy przeróżne inne mnemotechniki. Jednak fiszki są w porządku podczas utrwalania wiedzy. Świetnie sprawdzają się w uczeniu dzieci kontroli własnych osiągnięć. A oprócz tego nie musza ograniczać się do swojej typowej roli. Można za ich sprawą tworzyć przeróżne karty do gier, zabaw i zadań – wszystko jest tylko kwestią  naszej kreatywności. Naszej lub naszych uczniów :)

A Wy? Lubicie fiszki? Co o nich sądzicie? 

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Fiszki - Pierwiastkowanie cz. 1 + Fabryka Fiszek

Pośród sugestii co do oczekiwanych pomocy na blogu pojawiła się m.in. prośba o coś związanego z pierwiastkowaniem. O samym pierwiastkowaniu, nieco więcej napiszę innym razem. Jest to zagadnienie zdecydowanie dla „starszych” uczniów, jednak sprawia zazwyczaj niemałe trudności związane ze zrozumieniem jak to działa. Przyznam – tłumaczenie czym jest pierwiastkowanie nie jest łatwe. Jestem zdecydowaną zwolenniczką zestawiania pierwiastkowania z potęgowaniem, wskazywania ich wzajemnej zależności. Jednakże zapewne wielu z Was miało okazję (tak jak i ja J) uczyć się w pewnym momencie potęg i pierwiastków drugiego stopnia do 20. 

Źródło: fabrykafiszek.pl

Oczywiście nadal jestem przeciwniczką uczenia się na pamięć. Sądzę jednak, że takie fiszki z najczęściej spotykanymi pierwiastkami zwyczajnie mogą się przydać w utrwaleniu i usprawnieniu posługiwania się nimi w kontekście egzaminów, testów czy konkursów. Zatem - najpierw uczymy myśleć, a później możemy wyrabiać jakiś powiedzmy… nawyk ;)
Fiszki pobrać można tutaj.
Źródło: fabrykafiszek.pl



Przy okazji – przygotowałam je w kolejnej fantastycznej witrynie przydatnej dla nauczycieli – Fabryce Fiszek. Strona umożliwia tworzenie fiszek do druku, zamawianie wydruku, sprzedawanie, tworzenie z nich testów wiedzy, udostępnianie uczniom do ćwiczeń czy wykorzystywanie na tablicy multimedialnej. Zapraszam do zapoznania się z witryną i jeśli chcecie – chętnie napiszę o niej więcej.
Cieszmy się wakacjami! Tak szybko mijają :)
Źródło: fabrykafiszek.pl

niedziela, 16 lipca 2017

I ty możesz tworzyć grafiki! – narzędzie youcreo

Nauczyciel, szczególnie na etapie przedszkola i edukacji wczesnoszkolnej, napotyka na przeróżne zadania – musimy być trochę artystami, trochę majsterkowiczami, trochę naukowcami… Długo wymieniać. W obecnych czasach nie sposób również obyć się bez zadań związanych z wykorzystaniem komputera. Nie każdy jednak musi mieć dyplom informatyka – stąd pomysł na cykl notek, w których przedstawiać będę przeróżne narzędzia dostępne w sieci, które ułatwiać mogą pracę nauczyciela, a nierzadko sprawiać efekt „wow”.

Źródło: youcreo.com
Na początek chciałam zatrzymać się przy narzędziu, które pomóc może niejednemu nauczycielowi, który ma za zadanie przygotować plakat, ulotkę, zaproszenie czy jakąkolwiek inną grafikę. Ja co prawda najczęściej używam photoshopa, ale to drogi i skomplikowany program. Darmowy i prosty, a do tego online jest natomiast… youcreo!

Youcreo.com to witryna będąca jednocześnie narzędziem do tworzenia grafik jak i bazą projektów. Ogromną zaletą jest to, że jest ona polskojęzyczna.  Youcreo umożliwia tworzenie grafik zarówno do druku, jak i do wykorzystania w sieci. Tak zatem możemy przygotować plakat w formacie od A4 do A2, wizytówki, ulotki oraz foldery informacyjne, koperty, pocztówki, tapety na pulpit, internetowe infografiki, a nawet papier firmowy, grafiki postów czy zdjęcia w tle na popularne portale społecznościowe!

Źródło: youcreo.com
Do wykonania wybranej grafiki wystarczy kilka kroków! Po wejściu na youcreo.com warto założyć  bezpłatne konto – strona jest „iinteligentna” i pamięta przez pewien czas tworzony anonimowo projekt, jednak po pewnym czasie (zapewne zmianie IP) projekt zniknie, dlatego warto być zalogowanym! Następnie trzeba kliknąć „Projektuj” i już możemy wybierać interesujący nas format, typ grafiki. Po kliknięciu w wybrany format aplikacja wczytuje widok typowy dla różnych kreatorów. U góry zamieszczone są podstawowe funkcje dotyczące dodawania stron, grafik czy tekstu do projektu, jego zapisywania, pobierania a także zlecenia druku wybranej drukarni (oczywiście to taka „luksusowa” opcja J). Po prawej stronie mamy możliwość wyboru interesującej nas strony oraz narzędzi związane z nawigacją jak linijka, powiększenie czy widok pełnoekranowy. Najważniejsza jest jednak strona lewa. Tutaj zamieszczono coś na wzór „paska narzędzi”. Kluczowa jest zakładka „szablony” – mamy możliwość wybrania dla każdego z oferowanych formatów od kilkudziesięciu do nawet kilkuset gotowych szablonów, w których wystarczy zmienić zdjęcia i tekst na własne. Oczywiście można je również dowolnie modyfikować, a także tworzyć własne. Pomocny w tym jest ogromny zasób grafik tła, grafik tekstu oraz po prostu symboli i obrazków. Dużym ułatwieniem w szukaniu odpowiednich grafik jest wyszukiwarka w języku polskim.  Można oczywiście wgrywać własne zdjęcia przez zakładkę „moje pliki”. Cenna jest także zakładka „siatki”, która sprawi, że np. tworząc ulotkę nie trzeba będzie spędzać długich minut na dzieleniu grafiki na równe części. 


Źródło: youcreo.com

Słowem: niesamowite narzędzie dla każdego, kto chce tworzyć grafiki, które wyglądają profesjonalnie! Gdy nasz projekt jest gotowy wystarczy kliknąć „pobierz” i wybrać format JPG lub PDF. Dostępne są również opcje „JPG do druku” oraz „PDF do druku”  - te niestety są płatne, mają natomiast świetną jakość do profesjonalnego wydruku poligraficznego. Na zwykłe potrzeby wystarczą jednak darmowe opcje.



Ja jestem szczerą miłośniczką photoshopa, jednak to narzędzie mnie przekonało! Czasem sama po nie sięgam, gdy mam niewiele czasu by stworzyć prostą grafikę lub ulotkę. Tworzyłam za jego pomocą również książkę – świetna zabawa! Kto spróbuje? Może ktoś chce się pochwalić swoim dziełem?

piątek, 26 maja 2017

Matematyczne "szybkie kubki" - gra

Już za kilka tygodni kończę studia, a obecnie zmagam się z zaliczeniami. Na jeden z przedmiotów fakultatywnych miałam za zadanie wraz z koleżanką przygotować grę matematyczną. Zainspirowałam się propozycją z bloga Boberkowy World oraz sklepową grą "Speed Cups". I tak oto powstały matematyczne "szybkie kubki". 
Jak wykonałam grę?
Do 40 plastikowych kubków przykleiłam zalaminowane etykietki z cyframi od 0 do 9. Szczerze nie polecam klejenia kropelką ;) Wydrukowałam i zalaminowałam również karteczki z zapisanymi działaniami. Oprócz tego przygotowałam dwa kubki - zbieraki i tekturowy kubek "bazę". 





Przebieg rozgrywki: 
Na stoliku, ławce, podłodze czy innej wygodnej powierzchni ustawiamy po 2 komplety kubeczków z numerkami dla każdego gracza. Na środku stawiamy tekturowy kubek - bazę. Prowadzący grę (arbiter ;)) odwraca kolejne karty z działaniami matematycznymi. Zadaniem uczestników jest za pomocą kubków - zbieraków jak najszybciej zebrać wynik działania i położyć te kubki na kubku - bazie. Kto zrobi to szybciej i dobrze - zdobywa punkt. Wygrywa ta osoba, która zdobędzie więcej punktów :) 


Zabawa jest bardzo emocjonująca! W tej formie wymaga myślenia i skupienia nawet od dorosłych. Do tego kubeczki spadają, przewracają się, uciekają - jest wesoło :)

W opisanej wyżej formie zabawa nadaje się dla dzieci od 3 klasy szkoły podstawowej w górę, również dla dorosłych. Aby była odpowiednia dla młodszych dzieci wystarczy zabrać część kubków (np. jeden komplet) i stworzyć łatwiejsze zadania. 


Do wykonania mojego wariantu zabawy wykorzystałam kubki zakupione w Pepco za 3,99 za 24 kubeczki. Są dostępne w różnych kolorach i są nieco bardziej wytrzymałe od klasycznych białych/bezbarwnych, które natomiast są tańsze. Kubek bazowy to również kubek tekturowy z Pepco. Kubeczki zdobyć musicie sami, natomiast ja daję do Waszej dyspozycji do wydrukowania etykiety na dna kubków - są wymierzone tak, że idealnie mieszczą się w zagłębieniu na dnie plastikowego kubka. Dodatkowo dorzucam karty z zadaniami - można je wykorzystać nie tylko w tej grze. Moja propozycja to 120 kart do wydrukowania i zalaminowania: po 30 z każdego z 4 podstawowych działań arytmetycznych. Są z zadaniami od 3 klasy SP, ale przygotuję również "łatwiejsze" :)

Materiały do pobrania są tutaj: Szybkie kubki

Co myślicie? Ktoś spróbuje? Sposób na powtórkę i zabawę :)

sobota, 22 kwietnia 2017

Dobble w 5 minut - DIY

Jestem miłośniczką gry nazywanej "Dobble" lub w wersji anglojęzycznej "Spot it!". Jak niektórzy być może pamiętają - kiedyś w ramach pracy zaliczeniowej przygotowywałam własne karty do tej gry o tematyce szpitalno-komiksowej. Miały one bowiem za zadanie rozweselać dzieciaki przebywające w szpitalu. Więcej na ten temat można przeczytać w tym poście.

Od tego posta minęło sporo czasu. Kilka miesięcy temu, spiesząc z pomocą jednej z koleżanek odkryłam stronę www.dobble.gorfo.com . Strona ta jest formą internetowej aplikacji, która świetnie sobie radzi z algorytmem, który odpowiada za grę w dobble. Dzięki tej aplikacji można stworzyć dowolne dobble w ciągu kilku chwil. Jak to zrobić?

1. Wchodzimy na stronę www.dobble.gorfo.com. Strona jest tłumaczona na język polski, ale tłumaczenie to momentami przypomina to rodem z alliexpress :) Klikamy "Generator".

2. W pierwszym rozwijanym menu wybieramy ilość kart/symboli. Pojawia nam się następujący widok:




3. W tych rubrykach wpisujemy słowa i wybieramy rodzaj oraz kolor czcionki naszych "symboli" lub wgrywamy obrazki z sieci. Jeśli chcemy wstawić własne zdjęcia to musimy je gdzieś "zahostować", czyli wgrać do sieci - są ku temu różne serwisy.

4. Generator automatycznie rozmieszcza symbole na kartach zgodnie z algorytmem. Nie wygląda to jednak zbyt dobrze - niektóre są zbyt małe, inne zbyt duże. Wystarczy wybrany symbol kliknąć i na dole pojawiają się opcje edycji - kolor, czcionka, wielkość czy obrót.


5. Gdy zakończymy edycję naszych Dobble pozostaje je pobrać. Jak to zrobić? Tutaj pojawiają się drobne problemy. Symbol pobierania, który został przetłumaczony jako "oszczędzanie" pobiera nam plik w formacie, w którym możemy go wgrać ponownie do aplikacji i edytować. By jednak pobrać wersję do wydruku klikamy "drukuj" i wybieramy z menu "Zapisz jako pdf" lub od razu drukujemy. Gotowe! Wystarczy wyciąć i ewentualnie zalaminować.


Ta aplikacja pozwala stworzyć dobble w dosłownie kilka minut. Teraz jeszcze chętniej będę tworzyła własne warianty tej gry.
Kto jeszcze lubi dobble? Kto spróbuje? Piszcie!